Tajemniczy ogród streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Mary z żalem stwierdziła, że pan Craven nienawidzi również ogrodu, który tak bardzo kochała jego żona. Colin wyjaśnił, że rzadko opuszcza dom, bo nie lubi, kiedy ludzie mu się przyglądają. Wcześniej nosił żelazny gorset, lecz pewien znany lekarz z Londynu uznał, że to zbyteczne i zalecił mu przebywanie na świeżym powietrzu. Potem poprosił Mary, aby opowiedziała mu o sobie. Dziewczynka rozsiadła się wygodnie w dużym fotelu, odpowiadając na jego liczne pytania. Nie mogła uwierzyć, że Colin mając tyle pięknych zabawek, niczym się nie interesował. Chłopiec odparł, że wszyscy uważają, iż niedługo umrze i każdy musi spełniać jego żądania, gdyż gniew bardzo mu szkodzi. Zainteresował się tajemniczym ogrodem, który został zamknięty dziesięć lat temu, lecz odpowiedzi Mary były zdawkowe i wymijające. Chcąc odwrócić jego uwagę od ogrodu, spytała, dlaczego sądzi, że umrze. Obojętnym głosem wyjaśnił, że odkąd tylko pamięta wszyscy tak uważają. Świadomość, że wkrótce umrze, była dla niego przykra i kiedy czuł się źle, płakał i krzyczał. Potem powrócił do tematu ogrodu i postanowił, że rozkaże, aby go tam zaniesiono. Mary z rozpaczą pomyślała, że wszystko przepadnie.

Z rozpaczą wykrzyknęła, by nic nie mówił służbie, bo wówczas ogród przestanie być tajemnicą. Zaczęła szybko mówić o tym, że mogliby razem przywrócić ogród do życia, pielęgnując róże i inne kwiaty. Zapewniła go, że odszuka furtkę i wówczas będą mogli tam razem chodzić. Colin rozmarzył się, mówiąc, że nigdy nie miał żadnej tajemnicy. Mary uspokoiła się, mając nadzieję, że zdołała przekonać go do zachowania tajemnicy. Zaczęła opowiadać o tym, jak wyobraża sobie ogród, a Colin leżał słuchał jej z uśmiechem, który rozjaśnił jego udręczoną twarzyczkę. Potem poprosił ją, żeby pociągnęła za sznur, wiszący nad kominkiem. Kiedy Mary wypełniła jego polecenie, rozsunęła się jedwabna kotara, odsłaniając portret młodej, pięknej kobiety. Z żalem wyjaśnił, że przedstawia jego matkę, której czasami nienawidzi, ponieważ umarła i przez to wyrządziła mu wielką krzywdę. Mary zaciągnęła zasłonę i wróciła na swoje miejsce. Obiecała, że postara się odwiedzać chłopca, gdy tylko będzie mogła. Colin uznał, że zachowa w tajemnicy fakt, iż ją poznał. Ustalili, że Martha będzie informowała Mary o wyjściach pielęgniarki, która opiekowała się nim. Dziewczynka siedziała przy nim, nucąc hinduską piosenkę, dopóki nie zasnął, po czym wróciła do swojego pokoju.

XIV Młody radża

Rankiem okazało się, że deszcz wciąż padał i Mary nie mogła wyjść z domu. Po południu wezwała do siebie Marthę i wyznała, że w nocy poznała Colina. Służąca przeraziła się, mówiąc, że teraz na pewno straci pracę. Mary uspokoiła ją, tłumacząc, że chłopiec ucieszył się i długo ze sobą rozmawiali. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że panicz pozwolił jej patrzeć na siebie i nie wpadł w furię. Nadal jednak obawiała się gniewu pani Medlock, ale Mary zapewniła ją, że będzie jedynie wypełniała polecenia Colina. Wówczas odetchnęła z ulgą, wyjaśniając, że nikt tak naprawdę nie wie, na co choruje chłopiec.

Po jego narodzinach pan Craven odchodził od zmysłów, a po śmierci żony nie chciał nawet spojrzeć na syna, mówiąc, że będzie garbaty jak on. Przez wiele lat chłopiec leżał w łóżku, a potem nosił specjalny gorset, który zdjęto mu dopiero na polecenie znanego lekarza. Przyznała, że Colin często chorował, jest słaby i rozkapryszony, a po ostatnim wyjściu do ogrodu dostał napadu wściekłości i wysokiej gorączki. Chwilę później zadźwięczał dzwonek i Martha wyszła. Wróciła po paru minutach, oznajmiając, że panicz chce, aby Mary przyszła do niego. Dziewczynka pobiegła z ochotą. Colin siedział na łóżku, wsparty na haftowanych poduszkach. Mary wyznała mu, że Martha obawia się utraty pracy.

Chłopiec zawołał służącą i oznajmił jej, że nie musi bać się pani Medlock, ponieważ wszyscy muszą słuchać wyłącznie jego rozkazów. Potem kazał dziewczynie odejść, a Mary popatrzyła na niego z podziwem.

Rozsiadła się wygodnie w fotelu i odparła, że w Indiach widziała radżę, który do swych sług odzywał się podobnym tonem jak on do Marthy. Potem zaczęła opowiadać o wrzosowisku i Dicku, stwierdzając, że obaj chłopcy są bardzo różni. Colin słuchał jej z błyszczącymi oczami i zarumienionymi policzkami. Z żalem powiedział, że nie może jechać na wrzosowisko, ponieważ niedługo umrze. Mary spojrzała na niego, odnosząc wrażenie, że jest niemal z tego dumny. Nie budził w niej współczucia, a wręcz przeciwnie. Z przekorą rzekła, że w jego sytuacji nie umarłaby na złość tym, którzy mu tego życzą. Nie chciała również uwierzyć, że wuj pragnie śmierci Colina. Była przekonana, że Dick na pewno rozweseliłby chłopca i uznała, że nie chce już rozmawiać o śmierci. Usiadła bliżej i zaczęła opowiadać o rodzinie Marthy, skakance, Benie i rudziku. Jej historyjki rozbawiły Colina i przez parę minut śmiali się bardzo głośno. Rozbawieni, nie zauważyli jak do pokoju weszła pani Medlock w towarzystwie doktora Cravena, kuzyna ojca chłopca. Mężczyzna cofnął się, przestraszony, nie wiedząc, co się dzieje.

Colin spojrzał na nich ze spokojem, oznajmiając, że życzy sobie, aby Mary przychodziła do niego, kiedy tylko będzie miał na to ochotę. Mary dostrzegła, że lekarz jest niezadowolony, lecz nie ma odwagi sprzeciwić się woli pacjenta. Usiadł przy Colinie, starając się wyjaśnić, że wszelkie wzburzenie może okazać się groźne dla jego zdrowia. Następnie zalecił mu, aby unikał przemęczania się i nie zapominał, że jest chory. Chłopiec popatrzył na niego ze złością, mówiąc, że towarzystwo Mary pozwala mu zapomnieć o tym wszystkim. Doktor Craven opuścił pokój, obrzucając zdziwionym spojrzeniem Mary i nie mogąc zrozumieć, w jaki sposób ta milcząca i sztywno siedząca dziewczynka oczarowała Colina. Po chwili pielęgniarka przyniosła kolację, a Mary rozpoczęła swą opowieść o radżach.

XV Budowanie gniazdka

Przez cały tydzień padał deszcz i Mary większość czasu spędziła w towarzystwie Colina. Chłopiec ożywił się, częściej uśmiechał się i nie miewał napadów wściekłości. Wszyscy dostrzegali dobroczynny wpływ dziewczynki na jego zachowanie. Mary polubiła go, lecz nadal nie była pewna, czy może powierzyć mu swoją tajemnicę. Coraz częściej myślała jednak o tym, czy nie można by go wziąć do ogrodu, aby zgodnie z zaleceniami lekarza z Londynu przebywał jak najwięcej na świeżym powietrzu. Sama dostrzegała zmiany, jakie zaszły w jej wyglądzie dzięki przebywaniu w ogrodzie.

Wyglądała teraz zdrowo i w niczym nie przypominała wątłego dziecka, jakim była w dniu przyjazdu z Indii. Obawiała się jednak spotkania Colina z Dickiem, pamiętając, że nie lubi, gdy inni ludzie na niego patrzą. Pewnego dnia spytała kuzyna, dlaczego tak jest. Chłopiec odparł, że kiedy był mały, zawieziono go nad morze i wszyscy przyglądali mu się, a obce panie często głaskały go po głowie, nazywając biednym dzieckiem. Był jednak przekonany, że spojrzenia Dicka nie byłyby dla niego przykre i to uspokoiło Mary.

Kilka dni później Mary obudziła się bardzo wcześnie i dostrzegła, że niebo nad wrzosowiskiem zrobiło się znów błękitne. Ubrała się pospiesznie i wyszła przed dom. Zdumiona zauważyła, że trawa zazieleniła się i zakwitły pierwsze krokusy. Pobiegła do tajemniczego ogrodu i kiedy otworzyła furtkę, ujrzała Dicka w towarzystwie gawrona i małego liska. Chłopiec pracował w pocie czoła. Uśmiechnął się do niej, wyjaśniając, że wstał przed świtem i od razu przyszedł do ogrodu. Potem przedstawił swoje zwierzęta: liska Kapitana i gawrona Sadzę. Mary czuła się tak szczęśliwa, jak nigdy dotąd. Dick oprowadził ją po ogrodzie, pokazując rozkwitające kwiaty i nabrzmiałe pąki liści na różanych krzewach. Nagle zauważyli nadlatującego rudzika. Dick znieruchomiał, szeptem wyjaśniając, że ptak najwyraźniej zakłada gniazdo i muszą być ostrożni, aby go nie spłoszyć. Pracowali w skupieniu, rozmawiając szeptem. Mary wyznała, że poznała Colina.

Okazało się, że Dick wiedział o istnieniu syna pana Cravena. Wspomniał, że wszyscy ludzie, którzy znali mężczyznę, współczuli mu. Ze smutkiem dodał, że pan Craven nie znosi widoku syna, ponieważ Colin przypomina mu ukochaną żonę. Dick, podobnie jak Mary, był zdania, że pobyt na świeżym powietrzu poprawiłby zdrowie Colina i należało zrobić wszystko, by zgodził się wyjść z domu.

XVI „Nie chcę” – powiedziała Mary

Mary, zajęta pracą w ogrodzie, spóźniła się na obiad. Po posiłku zamierzała natychmiast wrócić do Dicka, więc poprosiła Marthę, aby poinformowała Colina, że przyjdzie do niego później. Wybiegła z domu, nie zwracając uwagi na przestraszoną minę służącej. Resztę popołudnia spędziła z Dickiem, oczyszczając drzewa i róże z suchych gałęzi. Rozstali się późnym wieczorem, obiecując, że nazajutrz zjawią się w ogrodzie tuż po wschodzie słońca. Uszczęśliwiona Mary pobiegła do domu, ciesząc się, że będzie mogła opowiedzieć Colinowi o zwierzętach Dicka.

W pokoju czekała na nią zasmucona Martha. Dziewczyna poprosiła ją, aby natychmiast poszła do Colina, ponieważ czekał na nią przez cały dzień. Mary zacisnęła usta, nie rozumiejąc, dlaczego ma rezygnować z robienia tego, na co ma ochotę. Nie zamierzała ulegać kaprysom chłopca i z urażoną miną weszła do jego sypialni. Colin leżał na łóżku i nawet nie odwrócił głowy w jej stronę. Nie patrząc na nią, wyjaśnił, że po południu poczuł się zmęczony czekaniem na nią i wrócił do łóżka. Mary odparła, iż pracowała w ogrodzie z Dickiem. Wówczas zagroził, że zabroni Dickowi przychodzić do posiadłości. Jego wyniosłe słowa rozgniewały dziewczynkę. Oznajmiła, że w takim przypadku nigdy więcej nie odezwie się do niego i nawet on nie będzie w stanie zmusić ją do tego.

Colin nazwał ją wstrętnym samolubem, lecz stwierdziła, że jest najbardziej samolubnym chłopakiem, jakiego zna. Przez parę minut kłócili się zawzięcie i Mary zaczęła zyskiwał przewagę nad kuzynem. Nagle zamilkł, zamknął oczy i rozpłakał się, użalając nad swoim nieszczęściem, chorobą i rychłą śmiercią. Kiedy wykrzyknęła, że nie umrze, oburzył się i kazał jej iść precz. Rozwścieczony, rzucił w nią poduszką. Mary zachowała spokój, oświadczając, że już nigdy do niego nie przyjdzie. Wyszła z pokoju i ze zdziwieniem zauważyła stojącą przed drzwiami pielęgniarkę Colina. Kobieta zaśmiewała się, zakrywając usta chusteczką. Mary spytała ją, z czego się śmieje. W odpowiedzi usłyszała, że choroba chłopca to przede wszystkim histeria i humory, a ich sprzeczka to dla Colina doskonały powód do napadu wściekłości.

Mary wróciła do swego pokoju rozczarowana i w złym humorze. Nie żałowała Colina i nie potrafiła litować się nad nim. Na stole dostrzegła drewniane pudło, a Martha wyjaśniła, że to prezenty, które przysłał dla niej pan Craven. Przesyłka zawierała kilka pięknych książek o ogrodnictwie, gry i prześliczną teczkę do listów z kałamarzem i piórem. Radość z podarunków poprawiła nastrój dziewczynki. Poczuła wdzięczność, ponieważ nie przypuszczała, że wuj pamięta o niej. Postanowiła napisać list do pana Cravena, by podziękować mu za dobroć. Z żalem pomyślała, że gdyby nie kłótnia, to poszłaby teraz do Colina, aby pokazać mu książki i zająć go czymś, żeby nie myślał nieustannie o śmierci. Zachowanie chłopca, sprawdzającego co parę minut plecy, niepokoiło ją. Żył w panicznym lęku, że rośnie mu garb i jedynie Mary zwierzył się, że strach ten był przyczyną jego napadów. Zamyśliła się nad losem chłopca i postanowiła, że jednak pójdzie do niego rano.

XVII Napad

Po kolacji Mary, zmęczona pracą w ogrodzie, położyła się do łóżka i prawie natychmiast zasnęła. Około północy zbudziły ją jakieś wrzaski i w pierwszej chwili nie wiedziała, co się dzieje. Usłyszała szybkie kroki i odgłosy otwierany i zamykanych drzwi. Po chwili domyśliła się, że to Colin krzyczy i zrozumiała, dlaczego pozwalano mu na wszystko. Krzyk chłopca był tak nieprzyjemny, że zaczęła drżeć na całym ciele. Po kilkunastu minutach wrzask stał się dla niej nie do zniesienia i sama wpadła w złość. Zaczęła tupać nogami, krzycząc, że należy powstrzymać Colina.

Nagle do sypialni wbiegła pielęgniarka, prosząc, aby spróbowała uspokoić chłopca. Mary tupnęła nogą, przypominając, że Colin wyrzucił ją z pokoju. Potem, ogarnięta furią, wpadła do niego i kazała mu zamilknąć, krzycząc, że go nienawidzi i chciałaby, żeby zakrzyczał się na śmierć. Colin przestał rzucać się na łóżku i umilkł, cicho szlochając. Mary tupnęła ponownie nogą i wykrzyczała, że jego choroba to tylko histeria. Popatrzył na nią przerażony, zawodząc, że poczuł coś na plecach. Wtedy rozkazała pielęgniarce, aby podeszła i odsłoniła plecy Colina. Kobieta popatrzyła na nią z podziwem i zbliżyła się do łóżka. Podniosła koszulę chłopca, a Mary pochyliła się nad jego plecami, oglądając je w skupieniu.

Po chwili oznajmiła, że nic na nich nie ma i prawdopodobnie poczuł pod palcami kręgi, ponieważ jest bardzo chudy. Jej słowa zrobiły na chłopcu ogromne wrażenie. Przez wiele lat cierpiał, przekonany, że będzie garbaty i nagle rozbudziła się w jego sercu nadzieja, że Mary być może ma rację. Pielęgniarka nieśmiało wtrąciła, że nie przypuszczała, iż panicz sądzi, że jest garbaty. Gdyby zapytał ją wprost, to wyjaśniłaby mu, że ma jedynie słaby kręgosłup od długotrwałego leżenia. Chłopiec uspokoił się zupełnie i po chwili zapytał pielęgniarkę, czy będzie żył. Zapewniła go, że będzie zupełnie zdrowy, jeśli dostosuje się do zaleceń lekarza z Londynu.

Napad minął i Colin nieśmiało wyciągnął rękę do Mary, którą ujęła na znak pojednania. Obiecał jej, że wyjdzie z nią na dwór i chętnie pozna Dicka. Dziewczynka przysunęła fotel do jego łóżka i odesłała pielęgniarkę. Colin spytał, czy odnalazła jakąś wskazówkę, umożliwiającą odszukanie tajemniczego ogrodu. Był przekonany, że jeśli wejdzie do ogrodu, to wyzdrowieje. Mary odparła, że tak i poprosiła, aby zamknął oczy. Zaczęła opowiadać o ogrodzie, a jej łagodny głos sprawił, że chłopiec wkrótce zasnął.

XVIII „Nie traćmy czasu”

Następnego dnia Mary obudziła się późno. Podczas śniadania Martha poinformowała ją, że Colin jest spokojny, lecz ma gorączkę. Po raz pierwszy grzecznie poprosił, aby Mary przyszła do niego, więc dziewczynka ubrała się i w kapeluszu na głowie weszła do jego pokoju. Na jego wymizerowanej twarzy pojawiło się rozczarowanie, kiedy Mary oznajmiła, że wybiera się na spotkanie z Dickiem. Obiecała jednak, że zaraz wróci i wtedy opowie mu, czego dowiedziała się o tajemniczym ogrodzie. Natychmiast ożywił się i wyznał, że tej nocy śnił o tym miejscu. Następnie Mary pobiegła do ogrodu, gdzie czekał już na nią Dick. Tym razem, oprócz Kapitana i Sadzy, towarzyszyły mu dwie oswojone wiewiórki: Orzeszek i Łupinka. Usiedli na trawie, a Mary opowiedziała mu o nocnym ataku Colina.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie Tajemniczego ogrodu w pigułce
2  Artyzm powieści Frances Hodgson Burnett
3  Charakterystyka pozostałych bohaterów Tajemniczego ogrodu



Komentarze: Tajemniczy ogród streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2018-08-15 14:30:44

TO JEST SUPER najlepsze streszczenie jakie istnieje lepsze niż sama książka pomogło mi w polskim szczególnie że mam test o lekturze 100/100000000000000 SUPERRRR!!!!!!!!


2013-05-05 13:35:42

To najlepsze streszczenie które kiedykolwiek przeczytałam jest jak książka wszystko jest ze szczegółami podobnie jak w pełnej wersji . Autor tego streszczenia musiał się napracować , ale dziękuje mu za to bo jutro mam z tego kartkówkę , a nie przeczytałam tej książki a ten tekst mi pomógł


2013-04-13 11:07:14

Te streszczenie bardzo mi się spodoobało.Ma wiele detalów i w ogóle.Na dzisiaj mam test z lektury.Mam nadzieje że to mi pomoże!P.s:Najlepsze streszczenie ŚWIATA :)


2013-03-04 19:49:39

to naj najlepsze streszczenie jakie kiedykolwiek widziałam bardzo mi pomógł w teśćie z znajomości lektury bardzo dziekuje.Bardzo dziękuje autorce streszczenia.jeszcze raz dziękuje.


2013-02-25 16:54:33

mary lenox była dziewczynka samolubną i niechciana . Jej matka wywodziła sie z urody.matka wogóle się nią nie interesowała ,mary była caly czas pod opieką hinduskiej niani gdy wszyscy poumierali na cholere mary została wysłana do wuja arichiblda cravena .tam opiekowała sie nią tylko jej służąca marta




Streszczenia książek
Tagi: