cytaty - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
  • Kiedy Mary Lennox została wysłana do Misselthwaite Manor, ażeby zamieszkać tam przy wuju, twierdzono ogólnie, że jest to najbardziej niesympatyczne dziecko, jakie kiedykolwiek widziano. I było to szczerą prawdą.

  • W panującym zamęcie i przerażeniu Mary – zapomniana przez wszystkich – ukryła się w dziecinnym pokoju, gdzie na przemian to płakała, to spała. Nikt o niej nie pomyślał, nikt jej nie szukał, a tymczasem nastąpiły wydarzenia, o których nie miał jej kto powiedzieć. (…) Wszyscy byli zbyt przerażeni, aby myśleć o nielubianym dziecku.

  • Mary lubiła z dala obserwować swą matkę: wydawała się jej istotą uroczą, ale nie znała jej prawie wcale, nic też dziwnego, że ani ją kochała, ani nie tęskniła po jej stracie, a ponieważ była dzieckiem nader samolubnym, wszystkie swe myśli skierowała ku sobie, jak zresztą i przedtem zwykła była czynić. Gdyby była starsza, może przeraziłaby ją myśl, że została całkiem sama na świecie, ale ponieważ dotąd zawsze troszczyli się o nią inni, sądziła, że tak musi być zawsze. Ciekawa była tylko, czy znajdzie się teraz między ludźmi miłymi, którzy będą dla niej grzeczni i pozwolą jej na wszystkie wybryki, jak to czyniła Ayah i reszta hinduskiej służby.

  • Starano się ją traktować serdecznie, lecz dziewczynka odwracała twarz, ilekroć pani Crawford chciała ją pocałować, a gdy pan Crawford klepał ją po ramieniu. Stała sztywna, jakby połknęła kij.

  • Dziwne dziecko – rzekła później pani Crawford współczująco. – Matka jej była taka urocza i miła w obejściu, a Mary to najbardziej niesympatyczne stworzenie, jakie w życiu widziałam. Dzieci nazywają ją „panną Mary kapryśnicą”, a choć to niepoczciwe z ich strony, wcale im się nie dziwię.

  • Mary zaczęła czuć się samotna i myśleć o dziwnych rzeczach, całkiem dla niej nowych, odkąd zamieszkała między obcymi i bez niani. Zaczęła się mianowicie zastanawiać, dlaczego zawsze była niczyja, nawet wtedy, gdy jej rodzice jeszcze żyli. Inne dzieci należały zawsze do swego taty i swej mamy, a tylko ona była niczyja. Miała służbę, jedzenie i sukienki. Ale nikt na nią nie zwracał uwagi. Mary nie wiedziała, że wszyscy uważali ją za niemiłą. Przeciwnie – sądziła, że to inni są nieprzyjemni; o sobie nie myślała tego nigdy.

  • Mary słuchała słów Marthy z uwagą i zdumieniem. Tubylcza służba w Indiach nic a nic nie była do niej podobna. Tamci, uniżeni i służalczy, nigdy nie ośmieliliby się odezwać do państwa jak do równych sobie. Bili pokłony nazywając ich „opiekunami biednych” i nadając im jeszcze inne nazwy. Indyjskiej służbie rozkazywano, a nie proszono o zrobienie czegoś. Nie było zwyczaju mówić do nich „proszę” i „dziękuję”, a Mary, gdy się rozzłościła, biła swą Ayah po twarzy. Teraz pomyślała, co by się stało, gdyby uderzyła tę tutaj dziewczynę. Było to rumiane, pulchne i miłe stworzenie, ale zachowujące się tak śmiało, że panna Mary zastanawiała się, czy po prostu nie oddano by jej uderzenia, chociaż była przecież dzieckiem.

  • Mary nie miała nigdy na własność żadnego ulubionego zwierzątka, a zawsze mieć je pragnęła. Zaczęła więc interesować się po trosze Dickiem, a ponieważ dotychczas zajmowała ją jedynie własna osoba, było to zatem coś jakby jutrzenka nowego, lepszego uczucia.

  • Mnie nikt nie lubi i ja nikogo nie lubię – myślała – bo nie umiem tak paplać jak dzieci Crawfordów, które wiecznie gadały, śmiały się i hałasowały.

  • My oboje – niby panienka i ja – jedziemy na jednym wózku. Jesteśmy ulepieni z tej samej gliny. Oboje nie jesteśmy urodziwi, zawsze skwaszeni i nieprzyjemni, poznać to od pierwszego wejrzenia. No i mogę się założyć, że mamy równie niemiły charakter.

  • Dokonywała się w niej w tej właśnie chwili jakaś dobra zmiana. Odkąd przybyła do Misselthwaite, był to czwarty dodatni fakt, jaki jej się wydarzył. Najpierw – zdawało jej się, że zrozumiała ptaszka i była zrozumiana przez niego; po wtóre – nauczyła się biegać i walczyć z wiatrem, co ją rozgrzało i poruszyło krew w żyłach; następnie – poczuła się pierwszy raz w życiu głodną; i wreszcie – poznała, co to znaczy kogoś serdecznie żałować. Mary robiła postępy.

  • Zaczęła lubić ten ogród tak samo, jak zaczęła lubić rudzika, Dicka i matkę Marthy. Zaczęła lubić i Marthę. Strasznie jakoś dużo było do lubienia, zwłaszcza jeśli się przedtem nikogo i nic lubić nie umiało.

  • Życie, jakie wiodła w domu o stu tajemniczych, zamkniętych pokojach, i brak jakiejkolwiek rozrywki – wszystko to pobudziło do pracy jej gnuśny dawniej umysł i poczęło podniecać wyobraźnię. Nie ulega kwestii, że przyczyniało się do tego świeże, ostre i czyste powietrze wrzosowisk, które zaostrzyło jej apetyt, a walka z wiatrem nie tylko pobudzała krew do szybszego krążenia, ale wyrwała z uśpienia jej umysł. W Indiach było jej zawsze za gorąco, czuła się zbyt znużona i słaba, by pragnąć czegokolwiek, lecz tu zaczynała doznawać chęci działania. Była też o wiele mniej kapryśna, choć nie zdawała sobie z tego sprawy.

  • Martho, to były twoje zarobione pieniądze. Te dwa pensy. Dziękuję ci – powiedziała sztywno, bo nie zwykła była dziękować ani zwracać uwagi na to, że ktoś coś dla niej zrobił. – Dziękuję ci – powtórzyła i wyciągnęła rękę, nie wiedząc, jak się zachować.

  • W każdym razie była w tajemniczym ogrodzie i miała wrażenie, że odkryła jakiś własny świat.

  • • Panienka przynosi zaszczyt Misselthwaite – rzekł. – Ździebełko panienka przytyła i już nie jest taka żółta. Jak tu panienka pierwszy raz przyszła do ogrodu, to tak wyglądała akurat jak niewypierzona wrona. I takem sobie pomyślał, że takiego szpetnego i niemiłego dziecka w życiu nie widziałem.
  • Ukradłam ten ogród – rzekła prędko. – On nie jest wcale mój. On jest niczyj. Nikt go nie chce, nikt o niego nie dba, nikt do niego nigdy nie wchodzi. Może już wszystko w nim wymarło – nie wiem! (…) Wszystko mi jedno! Wszystko mi jedno! Nikt nie ma prawa mi go odebrać, bo ja jedna o niego dbam. Pozwolili mu zmarnieć i zamknęli go na klucz.

  • Mary nie zdawała sobie sprawy z tego, że sama była rozkapryszonym dzieckiem, lecz widziała aż nadto, jakim sobkiem był ten dziwny, tajemniczy chłopiec. Jakby cały świat został stworzony dla niego! Jaki był dziwny i jak obojętnie mówił o śmierci.

  • Matka mówi, że to jest najgorsze, co może być dla dziecka. Dzieci, których się nie pragnie, rzadko kiedy żyją. Pan Craven kupiłby Colinowi wszystko, co za pieniądze kupić można, ale wolałby zapomnieć, że jego syn żyje. Przy tym boi się, że Colinowi pewnego dnia wyrośnie garb.

  • Cicho bądź! – huknęła ostro. – Milcz! Nienawidzę cię! Wszyscy cię nie cierpią! Chciałabym, żeby wszyscy wyszli z domu, a ty żebyś się tu na śmierć zakrzyczał! I zaraz się na śmierć zakrzyczysz – zaraz! Bardzo bym tego chciała!

  • Tylko Colin wiedział, jakie wrażenie zrobiły na nim te wypowiedziane w złości wyrazy. Gdyby miał przed kim wygadać się ze swych urojonych, tajonych obaw, gdyby pozwolił komuś mówić do siebie, gdyby miał towarzystwo dzieci, a nie leżał po całych dniach w łóżku w tym ogromnym, pustym domu, żyjąc w atmosferze leku ludzi, po większej części niemądrych, a bardzo za to nim znużonych, zrozumiałby, że jego obawy i niedomagania są głównie płodem jego wyobraźni. Lecz on leżał i rozmyślał o sobie, o swoich bólach, o swoim zmęczeniu przez całe dnie, miesiące, lata. I dopiero teraz, gdy inne, równie jak on niesympatyczne dziecko uparcie twierdziło, że nie jest on tak chory, jak sobie wyobraża – Colinowi zaświtała myśl, że może Mary ma rację.

  • Przestanę być dziwadłem, jeśli będę co dzień chodził do ogrodu – mówił. – Tam panują czary, wiesz, takie dobre czary. Pewien tego jestem.

  • Dawniej nienawidziłem mamy, bo to przez nią ojciec mnie nie kochał. Gdyby mnie pokochał, to może opowiedziałbym mu o czarach. Może byłby trochę mniej smutny.

  • Przez trawnik szedł pan na Misselthwaite, a wyglądał tak, jakim go większość służby nigdy nie widziała. U jego zaś boku, z podniesioną głową i roześmianymi oczami, kroczył pewnie i rześko jak najzdrowszy chłopiec w Yorkishire – panicz Colin!


  • Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


      Dowiedz się więcej
    1  Tajemniczy ogród streszczenie szczegółowe
    2  Plan wydarzeń Tajemniczego ogrodu
    3  Frances Hodgson Burnett – biografia



    Komentarze: cytaty

    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
    Imię:
    Komentarz:
     





    Streszczenia książek
    Tagi: