Tajemniczy ogród streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Dick współczuł chłopcu i uznał, że powinni jak najszybciej sprowadzić go do ogrodu. Dziewczynka postanowiła porozmawiać z kuzynem i spytać go, czy miałby ochotę poznać Dicka i jego zwierzątka. Potem wróciła do Colina, choć z ciężkim sercem opuszczała wesołe towarzystwo. Usiadła przy łóżku, zabawiając chłopca gwarą jorkszyrską, której nauczyła się od Dicka i Marthy. Co chwilę wybuchali śmiechem, wprawiając w zdumienie panią Medlock, która zajrzała do pokoju. Nagle Colin zamyślił się i wyznał, że chciałby być przyjacielem zwierząt, ponieważ nigdy do tej pory z nikim nie przyjaźnił się i nie znosi ludzi. Mary powiedziała, że ona również nie lubiła innych, lecz zmieniła się dzięki przyjaźni z Dickiem.

Ujęła chłopca za ręce i uroczystym tonem oznajmiła mu, że nazajutrz spotka się z Dickiem i jego zwierzątkami. Widząc, jak bardzo uszczęśliwiła go ta wiadomość, dodała, że znalazła furtkę do tajemniczego ogrodu. Przez jakiś czas opowiadała o tym, jak wyobraża sobie ogród. Kiedy zamilkła, Colin stwierdził, że ma wrażenie, jakby opowiedziała mu o tym, co widziała. Dziewczynka zawahała się i wyznała, że od kilku tygodni codziennie chodzi go ogrodu, lecz wcześniej nie mówiła mu prawdy, ponieważ nie wiedziała, czy może mu zaufać.

XIX „Nadeszła chwila”

Doktor Craven, wezwany do Colina po nocnym napadzie, zjawił się w Misselthwaite dopiero po południu. Szczerze nie znosił wizyt u rozhisteryzowanego i zawsze nadąsanego chłopca, przy którym należało zważać na każde słowo. Nie ukrywając swego rozdrażnienia, wypytał panią Medlock o stan pacjenta i wszedł do jego pokoju. To, co ujrzał, bardzo go zadziwiło. Colin siedział na sofie, ładnie ubrany i zupełnie wyprostowany, zajęty oglądaniem książek z Mary. Na jego widok dzieci zamilkły, a na twarzy chłopca pojawił się gniew. Zdecydowanym tonem oświadczył, że zamierza pojechać w fotelu na kółkach do ogrodu. Mężczyzna usiadł przy nim i zbadał puls, dziwiąc się zmianie, jaka zaszła w wyglądzie i zachowaniu Colina. W pierwszej chwili z goryczą pomyślał, że malec wyzdrowieje, odbierając mu nadzieję na odziedziczenie majątku po panu Cravenie. Zawsze jednak kierował się dobrem chłopca i z troską zaczął dopytywać się, kto będzie pchał fotel. Mary wyjaśniła, że wszystkim zajmie się Dick, co nieco uspokoiło lekarza.

Tego dnia wizyta doktora Cravena była krótka i bardzo różniła się od poprzednich. Nie musiał uspokajać Colina ani nie przepisał mu żadnego lekarstwa. Zszedł zamyślony do biblioteki, by porozmawiać z panią Medlock, która również z trudem wierzyła w zmianę w zachowaniu chłopca. Stwierdził, że nastąpił zwrot w stanie zdrowia malca i przyznał, że Mary ma na niego bardzo pozytywny wpływ.

Następną noc Colin przespał spokojnie, a po przebudzeniu leżał, delikatnie uśmiechając się. Miał wrażenie, że jest mu dobrze i po raz pierwszy od dawna nie żałował, że się obudził. Rozmyślał o planach, jakie ustalili poprzedniego dnia z Mary i o ogrodzie, o którym tyle już słyszał. Kilka minut później do pokoju wbiegła Mary z twarzą zarumienioną od ciepłych powiewów wiatru. Pachniała świeżością i Colin poprosił, aby otworzyła okno, ponieważ sam chciał również poczuć zapach wiosny. Dziewczynka natychmiast spełniła jego prośbę, radząc, aby oddychał głęboko. Potem zbliżyła się do łóżka i zaczęła opowiadać o rozkwitających kwiatach i małym jagniątku, które Dick znalazł na wrzosowisku kilka dni wcześniej. Razem zasiedli do śniadania, które Colin zjadł z apetytem. Chwilę później zjawił się Dick, prowadząc swoje zwierzęta. Colin przyglądał mu się z podziwem i radością, nie potrafiąc odezwać się ani słowem. Dick śmiało zbliżył się do sofy i położył na kolanach chłopca jagniątko. Potem nakarmił je butelką ze smoczkiem, opowiadając o tym, jak znalazł zwierzątko w krzakach janowca. Colin, ożywiony towarzystwem chłopca, chciał jak najszybciej wszystko zobaczyć, a Mary z powagą stwierdziła, że nie powinni tracić czasu.

XX „Będę zawsze żył! Zawsze! Zawsze!”

Minęło kilka dni, a wietrzna pogoda uniemożliwiała pierwszą wyprawę Colina do tajemniczego ogrodu. Dick i Mary codziennie odwiedzali chłopca i planowali, w jaki sposób przewiozą do przez ukrytą furtkę tak, aby nikt nie zorientował się, gdzie przebywają. Tymczasem wiadomości o przyjaźni dzieci obiegły służbę i wszyscy byli ciekawi, co tak naprawdę dzieje się w pokoju panicza, którego do tej pory widzieli tylko nieliczni. Pewnego dnia Colin wezwał do siebie ogrodnika, pana Roacha. Mężczyzna wszedł do pokoju i stanął przed chłopcem, obrzucając przelotnym spojrzeniem Dicka, karmiącego jagnię oraz Mary, siedzącą na podnóżku.

Colin oświadczył, że po południu zamierza wybrać się do ogrodu i nie życzy sobie, aby ogrodnicy kręcili się w pobliżu wielkiej alei i murów ogrodowych. Skinieniem ręki, niczym młody radża, odesłał ogrodnika, który ukłonił się i wyszedł na korytarz, mimowolnie uśmiechając się na wspomnienie zachowania panicza. Jakiś czas później służący zniósł Colina ze schodów i usadowił go w fotelu na kółkach, przy którym stał Dick. Ruszyli ścieżką, prowadzącą w głąb ogrodów i zgodnie z zaleceniami chłopca przez całą drogę nie zobaczyli nikogo ze służby. W końcu dotarli do ukrytej wśród gałęzi bluszczu furtki i Mary objaśniła kuzynowi, w jaki sposób dzięki rudzikowi odnalazła wejście do ogrodu. Następnie uroczyście otworzyła bramkę, a Dick przeprowadził przez nią fotel. Wzruszony Colin zakrył oczy dłońmi i odsłonił je dopiero wówczas, kiedy Dick zatrzymał fotel. Promienie słońca ozłociły jego bladą buzię w chwili, gdy zawołał, że będzie zdrów i zawsze będzie żył.

XXI Ben Weatherstaff

Budząca się z zimowego snu przyroda wpłynęła kojąco na Colina, który miał wrażenie, że cały świat pokazał mu swe piękno i wspaniałomyślność. Dick ustawił fotel pod kwitnącą śliwą, aby mógł przyglądać się ich pracy. Po jakimś czasie zasiedli obok niego i Dick miał zamiar zagrać na fujarce, kiedy Colin dostrzegł ogromne drzewo z odłamanym konarem. Zaciekawiony, spytał się, czy drzewo jest martwe i zaczął zastanawiać się, co stało się z gałęzią. Zapadła niezręczna cisza, a Dick szybko odwrócił uwagę chłopca, wskazując na rudzika, który pojawił się w pobliżu swego gniazda. Na widok ptaszka, znoszącego pożywienie samiczce, Colin poczuł się głodny i poprosił Mary, aby przyniosła z domu koszyk z prowiantem na podwieczorek.

Z apetytem zjedli posiłek, obserwując powoli zachodzące słońce. Colin uznał, że powinien już wrócić do domu, lecz zapewnił, iż będzie wracał tu przez następne dni. Dick odparł, że chciałby, aby panicz biegał jak wszyscy i uznał, że jest to możliwe. Chłopiec przyznał, że nogi nigdy go nie bolały, lecz są słabe i obawia się na nich stanąć. Nagle dostrzegł jakiegoś mężczyznę, który pojawił się nad murem. Przerażony, wskazał go Mary i Dickowi, którzy podeszli bliżej i rozpoznali Bena Weatherstaffa. Staruszek stał na drabinie po drugiej stronie muru i z oburzeniem wygrażał się dziewczynce, nazywając ją wścibską i nieposłuszną.

Mary starała się wyjaśnić, że to rudzik pokazał jej drogę do ogrodu, lecz ogrodnik nie chciał jej uwierzyć. Nieoczekiwanie zamilkł, przyglądając się Dickowi, który na prośbę Colina podprowadził fotel pod ogrodzenie. Panicz spojrzał na niego wyniośle, pytając, czy wie, kogo ma przed sobą. Ben przetarł oczy i drżącym głosem odparł, że w twarzy malca patrzą na niego oczy pani, więc ma przed sobą biednego panicza kalekę. Colin zaczerwienił się i nagłym ruchem wyprostował się, z wściekłością wykrzykując, że nie jest kaleką.

Mary gorliwie potwierdziła jego słowa. Ogrodnik zdziwił się jeszcze bardziej, dopytując, czy chłopiec nie ma garbu i czy nie jest kulawy. Jego słowa oburzyły Colina. Zrzucił pled, okrywający jego nogi i zawołał Dicka. Wspierając się na ramieniu przyjaciela, stanął wyprostowany. Ben rozpłakał się, dziękując Bogu, że pogłoski o stanie zdrowia panicza okazały się kłamstwem. Colin oznajmił, że w czasie nieobecności ojca, jest tu panem i rozkazał, aby staruszek przyszedł do nich. Ben z trudem oderwał wzrok od wyprostowanej postaci chłopca, stojącego z dumnie podniesioną głową i szybko zszedł z drabiny.

XXII O zachodzie słońca

Mary pobiegła po Bena, a Dick został przy Colinie, z uwagą przypatrując się stojącemu nadal chłopcu. Colin nie czuł zmęczenia i z dumą stwierdził, że może stać. Ostrożnie podszedł do pobliskiego drzewa i oparł się o nie. Gdy Mary i ogrodnik zbliżyli się do niego, rozkazał, aby mężczyzna przyjrzał mu się dobrze i przekonał się, czy jest kaleką. Ben odparł, że w paniczu jest wiele energii i życia, a wszystkie plotki okazały się wierutnymi kłamstwami.

Chłopiec zasiadł na rozłożonym pod drzewem pledem. Staruszek wyjaśnił mu, że ogród należał do jego matki i przez wiele lat każdego roku przechodził przez mur, aby pielęgnować ukochane róże pani, spełniając w ten sposób jej prośbę. Colin ujął łopatkę, którą przyniosła Mary i zaczął niezdarnie przekopywać ziemię. Wszyscy obserwowali w milczeniu jego pracę, a kiedy uśmiechnął się, mówiąc, że to dopiero pierwszy dzień w ogrodzie, a już chodził i pracował, Ben zaproponował, że przyniesie doniczkę z różą, aby mógł ją posadzić. Parę minut później chłopiec zasadził różę, a potem podniósł się, by spojrzeć na zachodzące słońce.

XXIII Czary

W domu na Colina czekał doktor Craven. Kiedy dzieci wróciły z ogrodu, mężczyzna zaczął bacznie przyglądać się małemu pacjentowi, stwierdzając, że nie powinien przemęczać się. Colin rozkazującym tonem odparł, że zamierza codziennie wychodzić na świeże powietrze i nierozsądnym byłoby zakazywać mu czegokolwiek. Mary w milczeniu obserwowała kuzyna, dostrzegając, że w stosunku do dorosłych zachowuje się bardzo niestosownie, a swoim uporem sprawił przykrość lekarzowi. Po wizycie doktora uznała, że Colin zachował się grubiańsko i to, że ludzie nie mogli się sprzeciwić jego woli, sprawiło, że wyrósł na dziwadło. Chłopiec zamyślił się i po chwili z uśmiechem rzekł, że nie będzie już dziwadłem i zmieni się pod wpływem ogrodu.

W ciągu następnych dni w tajemniczym ogrodzie zaszły ogromne zmiany. Kwitnące kwiaty tworzyły barwny kobierzec, nasycając swym zapachem wiosenne powietrze. Mary, Dick i Ben sadzili nowe rośliny, a Colin większość czasu spędzał na obserwowaniu przyrody. Pewnego popołudnia oświadczył, że pragnie przeprowadzić pewne doświadczenie, ponieważ postanowił, że kiedy dorośnie, będzie naukowcem. Uznał, że w ogrodzie dzieją się czary, które sprawiły, że stanął na nogach i czuł się szczęśliwym. Teraz chciał zmusić czarodziejskie moce, aby wstąpiły w niego i uczyniły go silnym. Poprosił, aby każdego wieczoru myśleli o nim, aby przyciągnąć energię magii.

Stary ogrodnik popatrzył na niego z uwielbieniem, stwierdzając, że jest rozumnym chłopcem. Zasiedli po turecku pod drzewem, a zwierzątka Dicka zbliżyły się do nich, co utwierdziło Colina w przekonaniu, że nawet one chcą im pomóc. Przez jakiś czas kołysali się rytmicznie niczym derwisze, a chłopiec nucił piosenkę. Ben zapadł w sen i kiedy Colin zamilkł, przebudził się, sądząc, że jest w kościele.

Potem Colin oznajmił, że obejdzie ogród dookoła i powoli ruszył przed siebie, wspierając się na ramieniu Dicka, a Mary i staruszek szli obok. Chłopiec niejednokrotnie odpoczywał, przysiadając na ławeczkach, lecz nie dawał za wygraną, póki nie wypełnił swego postanowienia. W końcu usiadł ponownie pod drzewem i z radością wykrzyknął, że czary poskutkowały. Uszczęśliwiona Mary była ciekawa, jak zareaguje doktor Craven, gdy dowie się, że Colin jest zdrowy i może chodzić. Chłopiec odparł, że na razie będzie to ich tajemnicą, dopóki nie wzmocni się na tyle, by swobodnie biegać. Zamierzał zrobić niespodziankę ojcu i chciał po jego powrocie wejść do gabinetu, oznajmiając, że jest taki jak inni chłopcy. Podjął decyzję, że każdego dnia będzie gimnastykował się, by jak najszybciej odzyskać siłę w osłabionych nogach.

XXIV „Niech się śmieją”

Każdego dnia, wczesnym rankiem i po zachodzie słońca, Dick pracował w ogrodzie, znajdującym się w pobliżu jego domu. Uprawiał tam warzywa dla swojej matki, a pani Sowerby z dumą obserwowała syna, który w czasie kopania bądź pielenia pogwizdywał wesoło lub śpiewał piosenki. Po kolacji siadała na kamiennym murku, aby odpocząć i wysłuchać opowieści chłopca o tym, co wydarzyło się w Misselthwaite. Oprócz Bena, tylko ona poznała tajemnicę dzieci, które uznały, że mogą jej zaufać. Pewnego wieczoru Dick opowiedział jej o tym, jak Mary odnalazła klucz i furtkę, o zmianach, jakie zaszły w Colinie i zajściu z ogrodnikiem.

Pani Sowerby uznała, że przyjazd dziewczynki okazał się zbawienny nie tylko dla niej, ale również dla schorowanego i rozkapryszonego panicza. Dick przyznał, że chłopiec czuje się coraz lepiej i musi udawać przed służbą, aby nikt nie domyślił się, że jest zdrowy i silny. Matka śmiała się serdecznie, słysząc, w jaki sposób Colin narzeka i użala się nad sobą, przebywając w domu.

Wkrótce pielęgniarka i doktor Craven dostrzegli, że Colin ma lepszy apetyt i nabrał ciała. Lekarz wypytywał go, dokąd Dick go wozi i stwierdził, że przebywanie na świeżym powietrzu najwyraźniej mu służy. Był przekonany, że pan Craven będzie szczęśliwy, kiedy dowie się o lepszym stanie zdrowia syna. Chłopiec, słysząc, że wuj chce powiadomić ojca, rozgniewał się, krzycząc, że nie życzy sobie, aby ktokolwiek pisał o nim do ojca. Mężczyzna uspokoił go, mówiąc, że nie zrobi nic bez jego zgody. Po wyjściu z pokoju poinformował pielęgniarkę, że malec czuje się dobrze, ale wciąż łatwo wpada w złość i nie należy go irytować.

Słowa lekarza zaniepokoiły Colina i Mary. Postanowili udawać przed służbą i mniej jadać, co okazało się bardzo trudne. Praca w ogrodzie zaostrzyła ich apetyt i nieustannie odczuwali głód. Na szczęście pani Sowerby postanowiła im pomóc i codziennie przysyłała im przez Dicka bańkę z mlekiem i świeżo upieczone bułeczki. Dobroć kobiety wzruszyła dzieci, które były wdzięczne za okazane im serce. Mary doskonale wiedziała, że matka Dicka musi wyżywić czternastoosobową rodzinę i dlatego oddała jej swoje zaoszczędzone szylingi. Dick kupował również jajka i ziemniaki, które piekli w lesie, zaspokajając głód.

Mijały kolejne dni. Każdego poranka dzieci odprawiały czary, siedząc pod drzewem, a następnie Colin gimnastykował się. Dzięki ćwiczeniom nabrał siły i przechadzki nie męczyły go tak, jak dawniej. Pani Medlock, doktor Craven i pielęgniarka nie mogli nadziwić się, w jaki sposób dzieci przybierają na wadze, skoro w domu jedzą tak niewiele. Gospodyni była coraz bardziej zaniepokojona, bojąc się, że w końcu umrą z głodu. Informacja, że Colin prawie nic nie je, zmartwiła również lekarza. Starał się wyjaśnić chłopcu, że stan jego zdrowia pogorszy się, jeśli nie zacznie normalnie się odżywiać. Po wizycie spytał panią Medlock, czy istnieje możliwość, że ktoś potajemnie karmi dzieci, lecz kobieta zaprzeczyła. W końcu doktor Craven uznał, że nie ma czym się zamartwiać, skoro Colin wygląda na zdrowego i bardzo się zmienił. Pani Medlock przyznała, że Mary również jest inną dziewczynką niż ta, która przyjechała z Indii. Przypuszczała, że dobroczynny wpływ na zachowanie dzieci ma śmiech, więc lekarz zgodził się z tym, mówiąc, żeby śmiały się jak najwięcej.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie Tajemniczego ogrodu w pigułce
2  Czas i miejsce akcji Tajemniczego ogrodu
3  Mary Lennox - charakterystyka



Komentarze: Tajemniczy ogród streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2018-08-15 14:30:44

TO JEST SUPER najlepsze streszczenie jakie istnieje lepsze niż sama książka pomogło mi w polskim szczególnie że mam test o lekturze 100/100000000000000 SUPERRRR!!!!!!!!


2013-05-05 13:35:42

To najlepsze streszczenie które kiedykolwiek przeczytałam jest jak książka wszystko jest ze szczegółami podobnie jak w pełnej wersji . Autor tego streszczenia musiał się napracować , ale dziękuje mu za to bo jutro mam z tego kartkówkę , a nie przeczytałam tej książki a ten tekst mi pomógł


2013-04-13 11:07:14

Te streszczenie bardzo mi się spodoobało.Ma wiele detalów i w ogóle.Na dzisiaj mam test z lektury.Mam nadzieje że to mi pomoże!P.s:Najlepsze streszczenie ŚWIATA :)


2013-03-04 19:49:39

to naj najlepsze streszczenie jakie kiedykolwiek widziałam bardzo mi pomógł w teśćie z znajomości lektury bardzo dziekuje.Bardzo dziękuje autorce streszczenia.jeszcze raz dziękuje.


2013-02-25 16:54:33

mary lenox była dziewczynka samolubną i niechciana . Jej matka wywodziła sie z urody.matka wogóle się nią nie interesowała ,mary była caly czas pod opieką hinduskiej niani gdy wszyscy poumierali na cholere mary została wysłana do wuja arichiblda cravena .tam opiekowała sie nią tylko jej służąca marta




Streszczenia książek
Tagi: